loader

SONDA

Czy popierasz referendum ws. sześciolatków?

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Blogosfera

Biskupi budują państwo katolickie

Data dodania: 2016-04-06 21:37

Dzisiaj słowa kardynała Dziwisza sprzed trzech lat o „wyższości prawa bożego nad stanowionym” nie są już tylko nierealnym marzeniem biskupów. Skoro udało się zapanować nad świeckim państwem w Egipcie, Iranie, Afganistanie, to dlaczego nie w Polsce?

Kościół, jako że ma dwa tysiące lat doświadczeń, wygrywa w Polsce raz za razem. I tak było od samego początku III Rzeczypospolitej. Każdy polski rząd po 1989 roku w starciu z biskupami robił krok do tyłu. I rządy SLD nie były, niestety, wyjątkiem. A biskupi kroili sobie tę świecką Polskę jak salami. Plasterek po plasterku. Religia w szkole, krzyże w urzędach, konkordat, miliardy złotych dla katechetów i tysiące hektarów dla kościelnych latyfundiów, Świątynia Opatrzności Bożej z naszych podatków, „kompromis” aborcyjny. Wymieniać można bez końca. To przewrotna taktyka, znana zaprawionym w bojach politykom. Kawałek po kawałku. Pasterek po plasterku. Poszerzać swój majątek i wpływy. Jeśli nadal będziemy godzili się na zawłaszczanie świeckiego państwa przez Kościół, to kiedyś może być za późno. Wzdrygamy się na słowo: „państwo islamskie”. A sami pozwalamy na budowanie w Polsce „państwa katolickiego”, w którym Konstytucja jest tylko dodatkiem. A najważniejsza jest Biblia. I Oni. Biskupi.

Fundamentem świeckiego państwa jest Konstytucja

Trzy lata temu kardynał Dziwisz, aspirujący do bycia „spadkobiercą” papieża Jana Pawła II, wypowiedział znamienne słowa. O tym, że „prawo boże” winno być w Polsce ważniejsze niż prawo stanowione przez prawodawcze instytucje. Czyli najpierw Ewangelia – potem Konstytucja. Wówczas słowa kościelnego hierarchy spotkały się z ostrą reakcją obecnej w Sejmie lewicy. Odpowiedź SLD była jednoznaczna: fundamentem świeckiego państwa jest Konstytucja. Nie Biblia. Nie Tora. Nie Koran. W dzisiejszym Sejmie nie ma lewicy. I nie ma też nikogo, kto odważyłby się stanąć naprzeciwko coraz pewniejszych siebie biskupów. Dlatego i tym razem SLD nie może stać z boku, walcząc jedynie o wyższą płacę minimalną, niższy wiek emerytalny i likwidację umów śmieciowych. To są niezwykle ważne sprawy dla milionów Polaków i polskiej lewicy. Ale to tylko jedna noga lewicy – socjalna. A lewica nie może być kulawa i musi mieć dwie nogi – również tę światopoglądową. Tylko wtedy będzie w stanie twardo bronić swoich racji.

Gdy nie ma lewicy w Sejmie, na SLD spoczywa odpowiedzialność za obronę kobiet – by aborcja była ich decyzją, a nie zakazem kleru. Na SLD spoczywa odpowiedzialność za to, by nasze miejsca pracy nie zmieniały się w kaplice, gdzie wszechobecny będzie znak krzyża. Wreszcie to SLD musi protestować, jak nie w Sejmie, to przed Sejmem. Przypominać raz za razem, że Sejm ma być wyrazicielem woli Polaków, a nie narzędziem w rękach urzędników Watykanu. W niedzielę we wszystkich polskich kościołach czytano list biskupów z żądaniem, by w Polsce zdelegalizować nawet te uzgodnione w ramach „kompromisu aborcyjnego” resztki legalnej aborcji. Wiara jest prywatną sprawą każdego, dlatego nie mam nic przeciwko temu, by każdy katolik słuchał biskupów i wierzył, że za aborcję czeka go piekło.

Ale piekła nie ma w polskiej Konstytucji. Piekłem dla polskich kobiet może być ustawa o całkowitym zakazie aborcji. Piekłem będzie dla kobiety ustawa nakazująca jej rodzenie za wszelką ceną. Piekłem dla urodzonych za wszelką cenę, będzie ich całe życie. Bo dzięki nauce dzisiaj częstokroć już w pierwszych tygodniach ciąży wiemy, że natura popełniła błąd. I to kobiecie trzeba pozostawić decyzję: co dalej? Państwo islamskie odwraca się plecami do współczesnego świata, realizując wizje swojego proroka sprzed ponad tysiąca lat. Zafascynowani imamami polscy biskupi chcą tego samego. Chcą cofnąć Polskę do średniowiecza. Gdy płonęły stosy. A Oni, purpuraci, byli Panami życia i śmierci. Protest przeciwko temu, to nie jest walka z Kościołem. To nie jest antyklerykalizm. To jest polska racja stanu. To jest racja świeckiego państwa. I zapytam retorycznie: jeśli nie zaprotestuje SLD, to kto? 
 
2500 Watykanów w Polsce
 
Kościół od wieków bardzo dobrze wyczuwał, skąd wieje polityczny wiatr. I dzisiaj też wie, że Polska Kaczyńskiego to katolicka „ziemia obiecana” w laicyzującym się świecie. A celem Kościoła jest nie tylko „rząd dusz”, ale również doczesny dostatek. Mało kto w Polsce wie, jakim ziemskim „obszarnikiem” jest polski Kościół katolicki.

Kilka lat temu policzono, że ponad sto tysięcy hektarów polskiej ziemi jest we władaniu tak naprawdę państwa watykańskiego. Z tego tylko kilkanaście procent to świątynie, cmentarze, sanktuaria. Reszta – to użytki rolne i lasy. Polski Kościół ma 2500 razy więcej ziemi niż Watykan w Watykanie. Choć założyciel Kościoła mówił 2000 tysiące lat temu: „królestwo moje nie jest z tego świata”, to „królestwo” Rydzyka, Głódzia, Dziwisza leży tutaj: między Odrą a Bugiem. Oto bowiem Sejm, robiąc wyjątek, przyznał w zeszłym tygodniu Kościołowi wręcz nieograniczone prawo kupna polskiej ziemi. Jakaż to obłuda i hipokryzja PiS-u: nie sprzedamy polskiej ziemi Niemcom, by oddać ją Watykanowi. Niech któryś z biskupów wejdzie na ambonę i powie jasno: po co mu nowe tysiące hektarów polskiej ziemi. A może to już tak w Polsce będzie? Jak zechcę zbudować pod Wrocławiem letni domek, to będę chodził za działką po plebaniach?

Już za rok matura…  z religii

Kolejnym plasterkiem biskupiego salami będzie matura z religii. To nic, że prawie dwie trzecie Polaków sobie tego nie życzy. Wystarczy, że chcą Oni – biskupi. W tym roku nie zdążą, bo matura za pasem, ale idę o zakład, że za rok dopną swego i religia na maturze będzie. Przy okazji znów do kościelnej kasy wpłynie trochę grosza, bo ktoś te matury z religii będzie musiał przygotować, a potem ocenić. Przecież nie pani od polskiego. Może z czasem matura z religii stanie się dla wiernych kluczowa. Dziś trzeba chodzić na kurs, by wziąć ślub w kościele. Co stoi na przeszkodzie, by od przyszłych małżonków wymagać matury z religii? I w ten oto prosty sposób, w kraju, gdzie kościelne śluby są powszechną tradycją, matura z religii stanie się ważniejsza od polskiego i matematyki. Co dalej? Są kraje na świecie, gdzie nie ma rozdziału państwa i kościoła. Nawet niedaleko, w naszej Unii Europejskiej. Grecja, na przykład, gdzie w Konstytucji wpisano ichnie prawosławie jako religię państwową. I nie miejmy złudzeń, Polscy biskupi, krojąc plasterki świeckiego państwa, do tego też dojdą. By raz na zawsze skończyć z RP. I zastąpić ją RPK – Rzeczypospolitą Polską Katolicką.

W egipskiej konstytucji zapisano, że: „islam jest religią państwową, a wartości islamskiego szariatu są głównym źródłem legislacji”, w Iranie zadekretowano: „wyłączną suwerenność Boga i uprawnienie do stanowienia prawa i konieczność poddania się jego przykazaniom”. Dzisiaj słowa kardynała Dziwisza sprzed trzech lat o „wyższości prawa bożego nad stanowionym” nie są już tylko nierealnym marzeniem biskupów. Skoro udało się zapanować nad świeckim państwem w Egipcie, Iranie, Afganistanie, to dlaczego nie w Polsce? Kto ma protestować i bronić świeckiego państwa? Powiedzieć biskupom: nie! Jeśli nie Sojusz Lewicy Demokratycznej? To kto?

WINCENTY ELSNER

Artykuł ukazał się w „Dzienniku Trybuna” : http://trybuna.eu/elsner-biskupi-buduja-panstwo-katolickie/

Zobacz profil polityka: Wincenty Elsner

Komentarze